Aplikacja Pokemon Go stała się absolutnym hitem marketingowym i ma więcej użytkowników niż Twitter. Jak to się stało? Prawdopodobnie nawet sami twórcy nie przypuszczali, że będzie to aż taki sukces.

Skąd się ten sukces wziął? Pokemony ganiają wszyscy. Młodzi – bo oni ganiają za wszystkim. Starsi – bo ich wciągnęło. Ganiają też całkiem dorośli, by nie powiedzieć – bardzo dorośli ludzie… I w tym jest właśnie klucz do sukcesu.

Wielu dzisiejszych 40-latków zaczynało swoją przygodę z komputerami na starych Commodorach i ZX Spectrum, a gdy zachwyt nad pierwszymi przodkami późniejszych PC-tów minął pokazały się pierwsze gry pod DOS-em. Dzisiejsi 40-latkowie mieli wtedy lat naście. Ganiali Pokemony w platformówkach o grafice, którą dziś każdy wyśmiewa z pogardą. Ale… byli młodzi i cały światy był przed nimi. Spróbujmy przypomnieć sobie coś z naszej młodości, coś, co bardzo lubiliśmy i spróbujmy się przy tym nie uśmiechnąć. Tak, sentyment to potężne narzędzie marketingowe.

Jedna małą aplikacją 40-latkowie wrócili do najlepszych lat swojej młodości – gdy z pryszczami na twarzy i głową w chmurach marzyli, że zdobędą świat. I pokażcie mi ojca, który nie powie o tym swojemu synowi z komentarzem: tata w to grał! Syn także gra, często długo siedzi nocami i gra, ale w zupełnie inne gry. Jednak skoro już i tak przebywa na mieście, to pokaże ,,staremu” kto tu rządzi.

To oczywiście uproszczenie. Żeby Pokemon Go mogło zafunkcjonować tak, jak to się stało musiał zadziałać jeszcze instynkt stadny.

Można bez wahania powiedzieć, ze Pokemon Go to bazujące na sentymencie marketingowe mistrzostwo świata. Czy się powtórzy? Bez wątpienia. Pozostaje tylko jedno pytanie: kiedy?

Link do aplikacji: https://pokemon-go.pl/